czwartek, 2 sierpnia 2018

Anomalie pogodowe i szufla do śniegu w ruch!

Przez 40 minut lało w naszej wiosce tak, że najstarsi mieszkańcy nie pamiętają. Nie dlatego, że nie było gorszych nawałnic, tylko... no cóż, u mnie też latka lecą i pamięć już nie taka, jak dawniej.
Tak czy inaczej, gdy było po wszystkim, trawa w naszym sadzie roiła się od niedojrzałych jabłek i prawie już dojrzałych śliwek. Nawet kilka gruszek z młodziutkiego drzewka, com je parę lat temu zasadził, walało się wokół wątłego pnia.

Z tej okazji chciałbym się z Wami podzielić sposobem na szybkie uprzątanie takiego bałaganu. Podstawa to wiadomo - zgrabić na kupki, wrzucić na taczkę i jazda na kompostownik. Przy takiej pracy najwolniej idzie właśnie zbieranie. I tu wkracza tytułowa szufla od śniegu!

Przysuwamy szuflę do zgrabionej kupki owoców, a drugi jej koniec opieramy o podołek swój. Bierzemy grabie i zgarniamy cholerstwo na szuflę. A potem - na taczkę. W ten sposób w ciągu 15 minut wywiozłem na kompostownik 5 taczek.

I tyle.


Rzadko się odzywam, wiem. Ale coraz częściej myślę o tym blogu i chyba zacznę odzywać się raz na jakiś bardziej regularny czas. Wkrótce napiszę, co tam ogólnie słychać.